Rolnictwo Profesjonalne - Portal Raport Rolny

Switch to desktop

Metoda uproszczona jest bardziej uzależniona od warunków naturalnych, ale pozwala obniżyć koszty zabiegu o 20-40%.


Gospodarstwo Marcina Pankowskiego, obecnie o areale 650 ha, powstało w 1980 roku, gdy Tadeusz Pankowski, ojciec Marcina, rozpoczął produkcję ogrodniczą. Powierzchnia wynosiła 12 ha i zajmowały ją głównie szklarnie, lecz po pewnym czasie uprawa pod szkłem przestała być dochodowa. Jako dziecko, razem z dwójką braci, pomagał ojcu w pracy. Pozostali wierni tradycji rodzinnej. – To kwestia przywiązania i szacunku do tradycji i życia w zgodzie z cyklami natury – mówi Marcin Pankowski. – Pomimo ogromnego ryzyka, jeżeli chodzi o sukces prowadzenia produkcji rolniczej, wiele zależy od przyrody – podkreśla. Posiada średnie rolnicze wykształcenie i pełne przygotowanie zawodowe. – Rolnikiem nie może być każdy, kto udźwignie worek. Obecne rolnictwo to mechanizacja i komputeryzacja, doświadczenie i znajomość zagadnień związanych z uprawą roślin jest niezbędna. To kalkulacje, podejmowanie ryzykownych decyzji i zarządzanie pracownikami. To wielka odpowiedzialność – dodaje. W gospodarstwie prowadzona jest wyłącznie produkcja roślinna. Uprawiany jest jęczmień browarny na powierzchni około 200 ha, kukurydza na ziarno – około 200 ha i rzepak ozimy – 200 ha. Oprócz tego siane jest 20 ha owsa i 30 ha łubinu wąskolistnego. Gleby na tym obszarze to 20% klasa III a i Iii, 70% klasa IVa i b i 10% klasa V.

Struktura upraw
Zapotrzebowanie na jęczmień browarny jest w tym rejonie bardzo duże, istnieje wiele lokalnych słodowni. Częściowo są to umowy kontraktacyjne, a częściowo sprzedaż na wolnym rynku. Nie ma problemów ze zbytem. Średni osiągany plon to 5,5-6,5 t/ ha, a uprawiane odmiany Prestige, Sebastian i Beatrix są znakomicie przystosowane do lokalnych warunków. Materiał siewny pochodzi od firm współpracujących, które następnie odbierają ziarno.
Kukurydza na ziarno sprzedawana jest dopiero roku po zbiorze. Głównym odbiorcą są lokalne mieszalnie pasz. W 2007 roku plon wyniósł 11t/ ha suchej masy ziarna. Odmiany Soldago, Shorty i Fiord uprawiana są głównie na słabszych glebach – kompleksy IVb i V. Są to sprawdzone odmiany, które dobrze tolerują suszę. Rzepak ozimy daje przeciętny plon 3,5-4,5t/ ha i jest to w 100% rzepak ozimy. Podobnie, jak w przypadku innych uprawianych roślin, nie ma problemu z odbiorem plonu. Firmy same dostarczają oferty, a następnie gwarantują odbiór plonu z pola. Część zostaje w Krajowych Zakładach Przetwórczych, a reszta kierowana jest do Niemiec na cele biopaliwowe. Zależnie od warunków, uprawiany jest rzepak heterozyjny i liniowy. Heterozyjny z jednej strony lepiej reaguje na warunki stresowe, ale wymaga wyższych nakładów na agrotechnikę. Różnica w plonowaniu i dochodowości widoczna jest wyłącznie w latach stresowych, gdy występuje susza lub przymrozki. W przypadku wystąpienia typowych warunków, prawidłowej ilości opadów i odpowiedniego nasłonecznienia, plon jest bardzo podobny do rzepaków liniowych.
Od dłuższego czasu w gospodarstwie istnieje ta sama struktura upraw, uwarunkowana zapotrzebowaniem rynku. Kilka lat wcześniej uprawiana była pszenica i pszenżyto. Pszenica w porównaniu z produkcją jęczmienia browarnego daje podobny poziom dochodów, lecz wymaga większych nakładów i większej ingerencji środkami chemicznymi. Pszenżyto, w porównaniu z kukurydzą przeznaczoną na przerób w mieszalniach pasz, jest mniej stabilne w plonowaniu, w związku z czym zostało wyłączone z upraw.
– Nie stosujemy monokultury, z wyjątkiem plantacji kukurydzy, która na tym samym stanowisku rośnie maksymalnie 3 lata – wyjaśnia Marcin Pankowski. – Nie zaobserwałemw takim wypadku nasilenia występowania szkodników szkodników i patogenów, a ochrona jest profilaktyczna na podstawie dokładnych obserwacji. Sam reguluję jej poziom, korzystając z doradztwa i zaleceń firm zajmujących się ochroną roślin. Stosuję tylko oryginalne produkty, nie przeprowadzam eksperymentów – podkreśla.

Wymiana doświadczeń
Od kilku lat w gospodarstwie wdrażana jest uproszczona metoda uprawy gleby. Z biegiem czasu zwracana jest coraz większa uwaga na precyzję wykonywanych zabiegów. Uproszczenia rozpoczęły się od uprawy kukurydzy, gdzie po zbiorach jesiennych resztki pożniwne zostały uprawione za pomocą brony talerzowej – zabieg powtórzony został wczesną wiosną i następnie przeprowadzony siew. Następne uproszczenia zostały wprowadzone do uprawy jęczmienia browarnego, z równie dobrym rezultatem, a w bieżącym roku do uprawy rzepaku.
– Zabiegi przeprowadzane są za pomocą dwóch maszyn Kockerling , które kompleksowo pozwalają sprostać wymaganiom uprawy uproszczonej – zwaraca uwagę Marcin Pankowski. – Są to agregat podorywkowy Vario o szerokości 5,7 m, który współpracuje z ciągnikiem Jon Deere 8330 o mocy 270 kM oraz siewnik Ultima o szerokości 6 m współpracujący z ciągnikiem Jon Deere 7820 o mocy 180 kM – mówi z dumą. – Przed zakupem maszyn porównywałem ofertę wielu producentów sprzętu, aby wybrać najbardziej optymalne dla mnie rozwiązanie. Spotykałem się z wieloma rolnikami, ocena stanu upraw i wymiana doświadczeń i spostrzeżeń zaowocowała zakupem właśnie tych maszyn – wyjaśnia.
Oprócz maszyn Knockerling gospodarstwo posiada również siewnik Albatros firmy Lemken i rozsiewacz nawozów Axis 30.1 fimy Kuhn, o pojemności 3000 litrów.

Precyzja na czasie
Uprawa uproszczona stanowi nowy trend w rolnictwie. Po zbiorach, w zależności od warunków glebowych, pole przygotowywane jest za pomocą agregatu Vario, który pracując na głębokości 5 cm, pobudza wzrost samosiewów i chwastów. Następnie na całej powierzchni zostaje wykonany zabieg herbicydowy. W zależności od warunków, jeszcze jesienią zostaje wykonany ponownie zabieg agregatem Vario i nastepnie siew za pomocą maszyny Ultima. Jeżeli wystepują dobre warunki glebowe, siew następuje od razu po zabiegu herbicydowym.
Często wystarczy tylko jeden przejazd Exaktgrubberem Vario. Jako jedyny na rynku jest to agregat 8 belkowy, czyli elementy robocze rozmieszczone są w 8 rzędach. Maszyna posiada szerokość 5,7 m, i na niej znajdują się aż 43 jednostki uprawowe, więc nawet jednorazowy przejazd w idealnym stopniu pozwala wymieszać resztki pożniwne z glebą. Perfekcyjnie wyrównuje oraz nadaje odpowiednią strukturę gruzełkowatą, dzięki obecności jednostek zamontowanych na sprężystych resorach, które podczas pracy podlegają ciągłym drganiom i zapobiegają powstawaniu podstawy płużnej. Nie stawiają również oporu, co ma wpływ na mniejsze zapotrzebowanie na moc.
Ultima posiada szerokość 6 m, którą wypełniają aż 33 jednostki siewne, a pod każdą redlicą znajduje się koło podporowe, dzięki któremu bardzo szybko i precyzyjnie można ustawić głębokość siewu. Jest to bardzo ważna cecha, szczególnie przy uprawie jęczmienia i rzepaku, gdzie nasiona umieszczane są na głębokość 2,5 cm. Na całej szerokości wysiew jest bardzo wyrównany, co ma wpływ na równomierność wschodów roślin. Kółko podporowe obniża zapotrzebowanie na moc, nie stwarza oporów w glebie mokrej lub bardzo luźnej. – Teren w moim gospodarstwie jest lekko pagórkowaty, więc użycie siewnika o szerokości 6 m z ciągnikiem o mocy 185 kM często wprawia sąsiadów sąsiadów zdumienie – śmieje się Marcin Pankowski. – Posiadacze siewników o szerokości 3-4 m korzystają z takiej mocy ciągnika.
Duże znaczenie ma również krój talerzowy pomiędzy jednostkami siewnymi. Utrzymuje stały tor jazdy za ciągnikiem. Posiada również pompę hydrauliczną i jest napędzany poprzez wał mocy. Nawet posiadacz ciągnika bez zaawansowanej hydrauliki z powodzeniem może pracować z takim siewnikiem. – W moim gospodarstwie maszyna pracuje przeciętnie z prędkością 12-15 km/h. Pozwala to na obsianie 50-60 ha dziennie. Rekord został pobity na wiosne, gdy w związku z panującymi ekstremalnie trudnymi warunkami 120 ha jęczmienia zostało zasiane w 24 ha – dodaje Marcin Pankowski.

Miej uproszczenia na uwadze
Metoda uproszczona to skomplikowany proces, wymagający stałej kontroli. Trzeba myśleć o nim już w roku poprzedzającym zabiegi, ponieważ należy bardzo dobrze rozdrobnić lub zebrać słomę i odchwaścić ściernisko. Polecane są agregaty oparte na elementach zębowych nie talerzowych, ponieważ siewnik ze zwykłymi redlicami umożliwia umieszczenie ziarna bezpośrednio w glebie, gdzie kiełkowanie roślin byłoby znacznie utrudnione.
Kolejną zaletą są korzyści ekonomiczne.
– Takie maszyny są tańsze w utrzymaniu, ponieważ zmienia się tylko dłuto, a nie całe zawieszenie talerza i łożyska – mówi Marcin Pankowski. – Obecnie siewnik obsiał 320 ha, a agregat 360 ha i działają absolutnie bezawaryjnie – dodaje. Metoda uproszczona jest bardziej uzależniona od warunków naturalnych, ale pozwala obniżyć koszty zabiegu o 20-40%. Jeżeli występują korzystne warunki na polu wystarczy tylko jeden przejazd i następnie siew, do czego wystarczy jeden pracownik, co w sytuacji problemów z pozyskaniem ludzi do pracy ma bardzo duże znaczenie.
Specyfika metody uproszczonej jest niestety taka, że jeżeli nie posiada się specjalistycznego sprzętu nie ma sensu zaczynać, ponieważ koszty przewyższą nakład. Precyzja jest najważniejsza – pobierane z różnych miejsc pola próby pozwalają ocenić efektywność zabiegu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Portal internetowy raportrolny.pl jest własnością Wydawnictwa Agencja Rolna Roman Barszcz. Kopiowanie i dalsze wykorzystywanie zgromadzonych tu treści bez zgody właściciela serwisu jest zabronione

Top Desktop version