piątek, maja 18, 2012
   
TEXT_SIZE
Reklama
Reklama

Życie gleby i zdrowotność roślin oraz konsumentów jest zagrożone!


Na dzień dzisiejszy jednym z najważniejszych zadań, które stoi przed sadownikiem, rolnikiem jest przeciwdziałanie zakwaszeniu gleb poprzez stosowanie wapna.


W 2006 roku, w dniach 1-2 czerwca zorganizowana była Konferencja Naukowo-Techniczna pod tytułem „Narodowy Program Wapnowania Gleb w Polsce” w Instytucie. Na   tej konferencji omówiono zagadnienia związane ze stanem, przyczynami i skutkami zakwaszenia gleb w Polsce. Znaczne zakwaszenie gleb i małe zużycie nawozów wapniowych  wyróżnia Polskę bardzo niekorzystnie w porównaniu z krajami sąsiadującymi. Aktualne zużycie nawozów wapiennych nie wyrównuje nawet strat wapnia z gleby a odczyn gleb nie ulega żadnej poprawie. Należy tu jednak podkreślić, iż gleby kwaśne i bardzo kwaśne zawierają szkodliwe dla roślin pierwiastki glinu i manganu, a ubogie są przeważnie w pierwiastki: fosforu, potasu i magnezu nie wspominając już o mikroelementach. Produktywność tych gleb jest mała i małą mają odporność na procesy degradacji fizycznej i chemicznej. Gleby takie są „chore” a produkowane  na nich produkty roślinne w rolnictwie i ogrodnictwie są produktami niepełnowartościowymi. Ja osobiście (autor) corocznie zgłaszam do Dyrekcji Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego propozycję działania w doradztwie by uświadamiać rolników i ogrodników organizując na ten temat szkolenia. Wiadome jest, że poprzez wapnowanie gleby doprowadzimy do jej odkwaszenia, a tym samym do poprawienia życia gleby i mikroorganizmów glebowych. Zaznaczam, że każda rosnąca roślina powinna rozwijać się w glebie, w warunkach tlenowych, w symbiozie z efektywnymi mikroorganizmami. To w rezultacie zwiększa plon uprawianych roślin i polepsza ich jakość konsumpcyjną. Na kwaśnej, chorej glebie rosną chore rośliny. Wydają one niskie plony, które nie są w pełni wartościowe. Wapnując gleby poprawiamy życie gleby i poprawiamy jednocześnie życie roślin w niej rosnących, co w rezultacie pozwala nam uzyskać pełnowartościowe plony (wzrasta zawartość witamin, soli mineralnych i innych związków organicznych potrzebnych organizmom żywym). Nie potrzeba nam roślin genetycznie modyfikowanych (GMO). A one nie uzupełnią brakującego  wapnia w glebie, a więc nadal gleba będzie chora i na niej uprawiane jakiekolwiek rośliny będą chore, a w efekcie końcowym i produkty będą również chore – niepełnowartościowe i społeczeństwo, które te produkty będzie spożywało będzie również chore!.  Czy o to chodzi tym wszystkim zwolennikom GMO!!!. Szkoda tylko, że polityka Unijna bierze górę  nad zdrowym rozsądkiem, gdzie w całości stratna będzie cała ludzkość naszego globu!!!.

Informuję, że przeczytałem w numerze 8/2010 roku w  magazynie nowoczesnego rolnictwa Topagrar Polska na str. 32 artykuł pod tytułem  „Wapno a polityka”.  Krajowy program wsparcia zakupu wapna w ramach regulacji gleb poległ w starciu z polityką. Stanowiska resortów rolnictwa i środowiska w tej sprawie są odmienne. Jak zwykle więc – stracili rolnicy!. Cyt” z punktu widzenia celów służących ochronie środowiska i zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju, zabieg wapnowania gleb nie jest procesem pozytywnym”. Takiej treści pisemną odpowiedź w marcu 2010 roku. uzyskało biuro Lubelskiej Izby Rolniczej od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie. Pod pismem podpisał się i przystawił imienną pieczątkę  Lucjan Orgasiński, wiceprezes zarządu funduszu.  Argumenty Ministerstwa Środowiska są sprzeczne z badaniami naukowymi. To jakby tworzenie nowej gałęzi wiedzy. Gleba jest nieodnawialnym zasobem narodowym i mamy obowiązek o nią dbać. Szkoda tylko, że polityka bierze górę  a nie zdrowy rozsądek, gdzie w całości stratne jest nasze społeczeństwo.

Jest  okres pożniwny i zbliża się jesień  i są ku temu warunki, że można  stosować wapno, jeżeli zachodzi taka potrzeba w uprawach sadowniczych czy rolniczych. Dobrze wiemy, że większość nawozów azotowych ma właściwości zakwaszające gleb, należy bardzo precyzyjnie dobrać zarówno formę jak i dawkę nawozu na 1 ha. Zakwaszenie gleb w Polsce jest procesem postępującym zarówno jeśli chodzi o obniżenie się pH gleby jak i powierzchnię uznawaną za kwaśną. Pośrednio niekorzystne działanie niskiego odczynu gleby na rośliny związane jest ze zwiększeniem wymycia, a w konsekwencji ze spadkiem zawartości kationów wymiennych, zwłaszcza wapnia, magnezu a w pewnym stopniu potasu oraz z uruchomieniem szkodliwych jonów glinu, kadmu i manganu w kompleksie sorbcyjnym. W rezultacie na glebach kwaśnych  nawożenie mineralne powoduje małe przyrosty plonów, może wogóle nie działać, bądź w skrajnych przypadkach może nawet działać ujemnie. Na przykład  szczególnie słabo, a nawet ujemnie działa przy zbyt kwaśnym odczynie gleby sól potasowa w przeciwieństwie  do siarczanu potasu.

Rolnik, sadownik nie powinien dopuszczać do dalszego pogłębiania zakwaszenia gleb. Na glebach kwaśnych nawożenie mineralne powoduje małe przyrosty plonów, bądź w skrajnych przypadkach może działać ujemnie zarówno w uprawach sadowniczych, warzywniczych jak  i rolniczych. Przypomnę, że w warunkach kwaśnej gleby nie azot i potas lecz wapń decyduje o wysokości i jakości plonów. Pragnę wszystkim zainteresowanym tymi zagadnieniami, sadownikom i rolnikom wyjaśnić, że nigdy się nie osiągną końcowego efektu w produkcji plonów wysokiej jakości, jeżeli nie zmienimy warunków w jakich rośliny, krzewy, drzewa rosną, a przy tym nie zmienimy swojej mentalności, która dla wielu sadowników jest, można powiedzieć nadal zakałą. Należy obniżyć koszty produkcji, a polepszyć jakość owoców, czy to można osiągnąć?, można, bo już sadownicy osiągają bardzo dobre plony jakościowo, przy mniejszych nakładach finansowych na produkcję. Nasze drzewa i krzewy owocowe oraz truskawki rosną najczęściej w glebie kwaśnej lub bardzo kwaśnej. I tu informuję wszystkich, że ze wszystkich krajów – ze Wspólnoty Państw Europejskich wywieźliśmy dotychczas najwięcej wapna na gleby uprawne, a z drugiej strony mamy największą powierzchnię gleb kwaśnych i bardzo kwaśnych. Gleby należy w pierwszej kolejności odkwasić, a potem wysiewać nawozy doglebowe. Jeszcze wielu rolników i sadowników wysiewa nawozy na gleby kwaśne i bardzo kwaśne, które to składniki  bardzo słabo lub w ogóle nie są pobierane przez korzenie roślin, a tylko podrażają przy tym produkcję. Zawsze mówię jeśli masz nawozy potasowo - fosforowe w magazynie to niech sobie leżą a zakup wapno - kredę Mielnicką - węglanową, która najszybciej zmienia odczyn gleby, odkwasza glebę i po odkwaszeniu jej wysiej  nawozy, a korzenie roślin będą pobierały składniki i będzie wówczas widoczny efekt działania  tych nawozów.
Dla sadowników, rolników proponuję by na początek produkcji lub, gdy ją już prowadzą zastanowili się i podjęli decyzję, czy warto zbadać swoje sady pobierając próby gleby na określenie zawartości materii organicznej, odczynu gleby, makroelementów: wapnia, fosforu, potasu, magnezu i siarki oraz na zawartość mikroelementów: boru, miedzi, cynku, żelaza i manganu, - czy też nie ? Pobieramy próbę gleby z trzech poziomów profilu glebowego (próchnicznego, wymycia i wmycia składników pokarmowych. Na ten temat przeczytaj art. „postępujące zakwaszenie gleb oraz dokładność pobierania prób gleby do analiz chemicznych” w nr1/2011 - Życie Powiśla lub na stronie internetowej www.raportrolny.pl w pozycji - ogrodnictwo). Po otrzymaniu wyników przekona się w jakim stanie miał lub ma swój sad. Potem niech pomyśli dlaczego ja nie mam, a tamten sadownik  ma bardzo ładny  plon owoców czy też warzyw.
Pragnę wyjaśnić sadownikom i rolnikom jako autor wielu badań z nawozami dolistnymi, że nawozy typu „U” (Alkalin K+Si, Alkalin KB+Si i Alkaliny PK 10:20 i 5:25), Acid PK bądź (Plonochrony: zasadowy, potasowy, wapniowy, fosforowy, mikroelementowy i inne) są od ponad 10 lat stosowane przez sadowników na terenie Polski i zagranicy w różnych uprawach sadowniczych, warzywniczych i w uprawach roślin rolniczych. Ci wszyscy sadownicy, którzy od lat dostosowali się do mojego programu dokarmiania dolistnego makro- i mikroelementami, a także nawozami dolistnymi typu „U” uchronili kwiaty (słupki) roślin sadowniczych przed, nie już przymrozkami ale jak to miało miejsce w 2007 roku - przed mrozami, a w 2009 roku ochroniono zawiązki owocowe jabłoni przed przymrozkami wiosennym jak to miało miejsce w rejonie Lubelskim czy w 2010 roku w okolicy Wieniawy i w innych miejscach na terenie Polski.

Postanowiłem wzorem lat ubiegłych już od jesieni  2010 roku lustrować sady, a także przechowalnie i chłodnie, w których złożono owoce po zbiorach. To co zobaczyłem było tylko potwierdzeniem moich przypuszczeń, że większość sadowników bardzo ograniczyła ilość opryskiwań wapniem pomimo bardzo zróżnicowanych warunków pogodowych jaka panowała w zeszłym i w tym roku, w okresie letnio-jesiennym w uprawach nie tylko sadowniczych. Owoce prawie wszystkich odmian jabłoni ze względu na gorzką plamistość podskórną, oparzeliznę powierzchniową i miękką oparzeliznę, rozpad chłodniczy i wewnętrzny nie nadają się do konsumpcji. Stało się to dlatego tak gdyż jabłka te były ubogie w wapń. Takie też owoce spotykamy w sprzedaży. Ale są i tacy sadownicy co już od szeregu lat stosują wapno doglebowo, a także corocznie wapń dolistnie od 10-12  opryskiwań np. Wapnovitem w odmianie Ligol. Mają Oni owoce bardzo ładne, wyrośnięte bez śladów i objawów gorzkiej plamistości podskórnej. W artykule tym staram się wyjaśnić czy można było uniknąć chorób fizjologicznych w sadzie i podczas przechowywania owoców. Bardzo groźną chorobą wywołaną brakiem wapnia jest gorzka plamistość podskórna. Podatne są na nią niektóre odmiany np. Jerseymac, Koksa  Pomarańczowa, Piękna z Boskoop, Elstar, Jonagold i jego sporty, Gala i jego sporty, Szampion, Ligol, Gloster, Cortland.  
Informuję, że jędrność miąższu owocu zależy od wysycenia ścian komórkowych miąższu przede wszystkim wapniem i fosforem. W przypadku dużego deficytu fosforowego w glebie (określonego na podstawie chemicznej analizy gleby) lub objawów niedoborowych na liściach, należy zastosować w okresie wzrostu zawiązków owocowych, a także na 4 i 2 tygodnie przed zbiorem owoców,  dokarmianie dolistne stosując np. Fostar  z 0,5 % wodnym roztworem mocznika lub Foscalvit bądź Seniphos lub Plonochron fosforowy bądź Acid PK.

Chcąc owoce  przechowywać jak najdłużej w przechowalni, czy też chłodni, należy przynajmniej na miesiąc przed zbiorem owoców wykonać badanie laboratoryjne na zasobność składników  mineralnych w owocu. Dopiero na podstawie otrzymanych wyników  możemy określić  braki. Wówczas jest jeszcze czas by wprowadzić korektę w dokarmianiu dolistnym i uzupełnić brakujące składniki. Na sukces w przechowywaniu  możemy liczyć wówczas – gdy owoce będą miały optymalny skład chemiczny.

dr Bogdan Z. Jarociński
spec. I i II stop. w zak. sadownictwa
MODR Warszawa,
Oddział w  Radomiu

 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 105 gości