| Ochrona prawna odmian roślin nie jest nowością; to temat, który przewija się w rolniczej rzeczywistości niemal od 10 lat. Pojęcia „odmiana chroniona”, „odstępstwo rolne”, „licencja od hodowcy”, „kwalifikowany materiał siewny” również funkcjonują nie od wczoraj. |
Mimo to wielu rolników nadal nie przyjmuje do wiadomości, że przepisy Ustawy z dnia 26 czerwca 2003 r. o ochronie prawnej odmian roślin (Dz.U. z 2003 r., nr 137, poz. 1300 z późn. zm.) dotyczą także prowadzonej przez nich rolniczej działalności gospodarczej oraz, że nieznajomość tych przepisów może powodować niewesołe konsekwencje.
Co roku kupuję zboże na targu. Zależy mi na dobrych zbiorach, co mnie obchodzą jakieś nazwy odmian?! „Nie obchodzą” – a powinny. Rolnik ma obowiązek znać nazwy odmian roślin, które uprawia na swoich gruntach, choćby po to, żeby wiedzieć, czy któraś z nich jest odmianą chronioną wyłącznym prawem. Jeśli sadzi lub wysiewa odmianę chronioną z własnego zbioru, musi uiścić opłatę za odstępstwo rolne na konto hodowcy - właściciela tej odmiany.
W przeciwnym wypadku naraża się na zarzut naruszania wyłącznego prawa hodowcy do odmiany oraz uchylania się od opłaty za odstępstwo rolne.
Osobną sprawą jest zakup „na targu” sadzeniaków lub materiału siewnego niewiadomego pochodzenia, to wbrew pozorom, ryzykowny biznes.
Jeśli przedmiotem transakcji są sadzeniaki lub nasiona odmiany chronionej, zarówno ich oferowanie i sprzedaż do siewu/sadzenia bez pisemnej zgody (licencji) od hodowcy, jak i sam siew/ sadzenie takiego materiału są niezgodne z prawem i podlegają sankcjom karnym. Również w tym przypadku nieznajomość nazwy odmiany nie jest okolicznością łagodzącą, ani dla sprzedawcy, ani dla kupującego.
Chciałem sobie polepszyć, więc kupiłem kwalifikat. Myślałem, że coś zyskam, a tymczasem muszę płacić za każdym razem, jak sieję „swoje” nasiona ze zbioru! A mogłem wziąć zboże od sąsiada, jak zwykle…
Niezupełnie! Niewątpliwa korzyść już na samym początku, to jakość materiału kwalifikowanego. Rolnik może wybrać odmianę o określonych cechach i mieć pewność, że zakupiony materiał te cechy będzie posiadał. Do tego dodajmy możliwość uzyskania dopłat z Agencji Rynku Rolnego do każdego wysianego (lub zasadzonego) kilograma.
Korzystając w kolejnych latach z materiału z własnego zbioru odmiany chronionej, rolnik rzeczywiście ma obowiązek uiszczać opłatę dla hodowcy za odstępstwo rolne. Nie są to jednak bajońskie sumy, lecz grosze… dosłownie „grosze”, gdyż stawka opłaty za odstępstwo rolne w większości przypadków waha się od kilku do kilkunastu groszy za każdy kg użytego materiału z własnego zbioru. Znacznie większe koszty rolnik poniesie, uchylając się od obowiązkowych rozliczeń z hodowcą, ponieważ hodowca ten może zażądać od niego odszkodowania wraz z ustawowymi odsetkami.
A co z popularną „wymianą sąsiedzką”? Jeśli przedmiotem wymiany jest materiał odmiany chronionej, prawo interpretuje ją tak samo, jak opisaną wyżej transakcję „na targu” – jako nielegalny obrót materiałem siewnym lub sadzeniakami, podlegający sankcjom karnym. Dla rolnika jest to więc najgorsze z możliwych rozwiązanie.
W dzisiejszych czasach każdy rolnik jest po trosze biznesmenem. Dobry biznesmen musi umieć dostrzegać przyszłe zyski (np. wzrost plonów dzięki skorzystaniu z materiału kwalifikowanego) zamiast dzisiejszych, pozornych oszczędności (np. zakup nasion niewiadomego pochodzenia „w atrakcyjnej cenie”). Ma on również obowiązek orientować się w ustawodawstwie, dotyczącym branży, w której działa – wszak już starożytni Rzymianie mawiali, że nieznajomość prawa szkodzi.
Izabela Rogasik-Kurzawa
Sonda Raportu
Czy jesteś za zlikwidowaniem KRUS
Statystyka








![]() | Dzisiaj | 1415 |
![]() | Wczoraj | 1820 |
![]() | W tym tygodniu | 8388 |
![]() | W tym miesiącu | 36199 |
![]() | Ogółem | 1193687 |

















